Witaj po raz 2. :) dzisiaj opisze wam co wymyśliłam z moimi włosami w czerwcu ubiegłego roku :P
Najpierw opisze swoje włosy: są brązowe, kręcone, ale nie taki spreżyneczki, tylko takie kręcone od 3/4 długości. Skoro kręcone, to takze skłonne do "niszczenie się". Mam też skłonność do łupieżu. Do tego wszystkiego przetłuszczają się. Myję je kiedy tego potrzebują, czyli co ok. 3-4 dni. w 1. nawet ładnie sie układają, w 2. jako tako, ale potem to już wieeelka szopa na głowie. po prostu mają skłonność do puszenia się (moze kiedyś zrobię zdjęcie jak wyglądajaw 1. dniu i jak w kolejnych :P).
Jak widzicie nie mam łatwo z tymi moimi włosami... AL
Ale do rzeczy.
Jeszcze przed rokiem miałam długioe włosy- wyrwany i wyprostowany włos miał o. 50cm, sięgały mi powyżej środka pleców. były meeega zniszczone, końcówki okrutnie porozdwajane, sianowate jeszcze bardziej niż teraz po 3. dniu od mycia włosów ;P Nie wiem, jak wtedy mogłam z takim "czymś" chodzić na głowie...A właściwie dlaczego chodziłam? Bo całe życie miałam długie włosy- nigdy nie ścięłam ich, najwyżej podcinałam troche końcówki, i tyle.. w sumie to do tamtej pory fryzjera nie widziały.... ;O Bo zawsze to mama podcinała mi końcówki albo ja sama. Więc były w stanie opłakanym...
Aż w kwietniu mama kupiła Avanti. był artykuł o dbaniu o włosy, wywiad z trychologiem z Hair Labu w Warszawie. Dla niewiedzących- trycholog to specjalista, który zajmuje się chorobami skóry głowy i włosów. Dopiero wtedy zorientowałam się, jak straszne mam włosy.... Dopiero wtedy im się przyjrzałam! I chociaż wywiad dotyczył głównie wypadania włosów (bo trycholodzy głównie tym się zajmują, choć nie tylko) stwierdziłam, ze muszę na taką wizytę do trychologa iść. Mama od razu próbowała wybijać mi to z głowy- że pójdzie na to dużo kasy, i że nic mi to nie da. Tak wgl, to pisałam nawet na forum Hair Labu o tym w jakim stanei są moje włosy i czy podlegają leczeniu trychologicznemu. Dostałam odpowiedź, że wręcz wskazane jest wykonanie badania kamerą trychologiczną, bo prawdopodobnie mam łojotok. Ja jednak uparty osiołek, postawiłam na swoim. "wojowałam się"z mamą do czerwca, w końcu zawzięcie postawiłam na swoim i 26.06 (wtorek) na własną rękę pojechałam do Warszawy :P. Gdzie byłam umówiona do trychologa? no do Hair Labu, oczywiście, na 13.00 :) jako że mam ciotkę w Warszawie (notabene, która ma swój salon fryziersko-kosmetyczny na Grójeckiej) pomogła mi tam dotrzeć i była ze mną w trakcie wizyty.
Gabinet mieści się w bloku, na parterze. są to tak jakby 2 osobne lokale- po lewej Hair Gold (odłam zajmujący się perukami), a po prawej Hair Lab. weszłyśmy, zaczekałyśmy przy herbacie na panią trycholog. w końcu przyszła pani Magda- przemiła pani :) Przeszłyśmy do Hair Goldu. Siadłyśmy przy biurku, opowiedziałam, że: moje włosy przetłuszczają się, są skłonne do łupieżu, są zniszczone i porozdwajane, trochę wypadają i wgl nie rosną (fakt! pomimo że włosów nie ścinałam- ich wcale nie przybywało!). Pani Magda stwierdziła, że musze koniecznie ściąć włosy, bo są one tak zniszczone, że po prostu się kruszą i ich nie przybywa. i że gdy je zetnę będę miała piękny, naturalny skręt, a nie siano. Potem było badanie mikrokamerą trychologiczną. To, co zobaczyłam, to był szok! włosy myłam wcześniejszego dnia popołudniu, a skóra głowy wyglądała tak, jakby mi ktoś wylał na nią olej! Tragicznie! cebulki z przodu głowy stały w kałużach łoju! O blee... a przecież myłam włosy dzień wcześniej.. to ja nie wiem, co na głowie się działo, jak włosów np. nie myłam 3 dni... o.O Szok, po prostu szok. Na długości też było niewiele lepiej- moze tak z 5cm od skóry głowy włosy nie były tak tłuste... Stwierdziła, że mam łojotok graniczący z łojotokowym zapaleniem skóry. Potem wyrwała kilk włosów z różnych partii głowy i przyjrzała się ich celbulkom, długości, końcówkom. Włosy ok, nie maja żadnych modyfikacji w cebulkach, wszystko z nimi dobrze. końcówki, oczywiście, porozdwajane. Zauważyła, że mam też baby hair (czyli równy rząd włosów nad czołem, tych króciutkich), czym była zdziwiona, bo takie coś mają... matki po urodzeniu, kiedy regulują im się prace hormonów! Stwierdziła, że przydałoby się mi uregulować hormony, pytała czy mam regularną miesiączkę, czy biorę jakieś leki anty itp. Zapytała, czy mam badania tsh (hormony tarczycy) i morfologie. oczywiście, wcześniej zrobiłam te badania, wyniki byly wzorowe. W tamtym czasie, o głupoto bądz pozdrowiona, na moje siano walnęłam sobie wiśniową płukankę.. o.O szczerze powiedziała, że ten kolor mi nie pasuje, pasuje mi mój naturalny brąz, i że natura wie co robi, że mnei takim obdarzyła :) i że jeśli przyjdzie mi taki pomysł na malowanie włosów, to żeby zmieniać kolor włosów tylko o 2 odcienie- będzie naturalnie i ładnie :) I to taka uniwersalna prawda do wszystkich. Kolejna uniwersalna prawda dot. mycia włosów. Horrendalnym błędem jest mycie włosów z głową pochyloną do przodu, bo: po 1. zanieczyszczenia z włosów ściekają na twarz i mogą powodować trądzik (heh, mam ;/), a po 2.- podczas takiego mycia włosy się przewracają w cebulkach- ponieważ naturalnie włosy rosną "do tyłu" (ehh, może pokaze na zdjęciu jakimś jak znajdę takowe :P). a to nie jest dla nich miłe ani zdrowe. naprawiłam ten kardynalny błąd i teraz albo mama myje mi włosy (kucam tyłem do wanny), albo ja sama, albo w trakcie prysznicu myję włosy.
Wracajac do wizyty- chciałam też zrobić badanie pierwiastkowe włosów (więcej np. tu: http://www.biomol.pl/), która kosztowała by mnie 300zł, ale jako ze włosy muszą być niefarbowane lub z odrostem co w przypadku szamponetki jest niemożliwe, nie wykonywałam badania.
Wizyta trwała ok. 1,5h, może 2h, nie pamiętam już. na koniec pani Magda zaproponowała mi kosmetyki do moich włosów. Jako że Hair lab jest wyłącznym dystrybutorem kosmetyków Simone Trychology (i, nie powiem, to 1 z głównych czynników dlaczego "napaliłam się" na wizytę u trychologa), wykupiłam wszystkie.
te kosmetyki to:
-szampon do włosów przeciwłupieżowy
- szampon do włosów przetłuszczających się
- maska oczyszczajaca do skóry głowy (wcześniej pani Magda stwierdziła, ze mnie nie wypuści bez niej :P)
- tonik-wcierka przeciwłupieżowy
Do tego miałam sobie dokupić maskę Matrix Biolage Hydraterapie (fioletowa).
Cd kosmetyków i ich używania (dostałam dokładną instrukcję)- szampon przeciwłupieżowy, jeśli już miałam się decydować na zakup kosmetyków Simone, to miał być ten "podstawowy" tzn. jeśli już to miałam używać albo samego przeciwłupieżowego, albo przeciwłupieżowego i przeciw przetłuszczaniu na zmianę. Sam przeciw przetłuszczaniu za bardzo by wysuszał, bo jest silniejszy. Szampon miałam trzymać na skórze głowy 5 minut, wykonując max. 2-minutowy masaż skóry głowy. Maska na skórę głowy- ponoć geanilna, miałam przez pierwsze 2 tyg. używać co 4 dni (a nakładało się ją tylko na skórę głowy, trzymało 15 minut a następnie zmywało), a następnie raz na tydzień. Maska do włosów- miałam nakładac 5 cm od skóry głowy, alby nie zanieczyścić, "zakleić" skóry głowy, na 20 minut, a raz w tygodniu się z nią przespać :P natomiast tonik- wcierać po umyciu, nie spłukiwać.
i w sumie mój rytuał raz w tygodniu wyglądął tak:
1. umyć włosy szamponem
2. nałożyć maskę na skórę głowy, delikatnie wmasować okrągłymi ruchami, po 15 min. zmyć
3. umyć włosy szamponem, potrzymać 5 minut, zmyć
4. nałozyć maskę 5cm od skóry głowy, potrzymać 20 minut, zmyć
5. wcierać tonik przeciwłupieżowy w skórę głowy, pasmo po paśmie, nie spłukiwać.
także jak widac, miałam co robić :P
gdy maski do skóry głowy nie używałam, po prostu myłam włosy raz szamponem (jak wspominałam- naprzemiennie tymi szamponami), potem maska do włosów i tonik.
ale wracajac: w domu po powrocie, podliczając wszystkie koszty (łacznie z przejazdem busem- ok 70zł), wizyta wyniosła mnie 520zł. noo troche :P 120zł- badanie mikrokamerą, 50zł wizyta, szampony po 62zł, maska bodajrze 82zł, i tonik ok. 90zł. Maskę Matrix dokupiłam na allegro (ale jest już tu wliczona w te 520zł)- kosztowała 67zł za 500ml.
Kosmetyki (aaa.. tu link: http://sklep.hairlab.pl/trychologia.html ) zapakowane w ładną, firmową torbę papierową. kolejna wizyta miała odbyć się za 3 miesiące.
potem od razu pojechałyśmy z ciotką do jej salonu żeby ściać mi włosy. sama pani Ania (przemiła, narawdę, bardzo delikatna, polecam!) nie bardzo wiedziała jak je ściąć, żeby się dobrze układały i nie zrobiło sie afro na głowie. umyto mi włosy tymi trychologicznymi kosmetykami, nałożono maskę na głowę, tonik... pamiętam, jak przeżywałam szok- przeczesując włosy na grzebieniu został.... z 5-centymetrowy kłak włosów, sporej wielkości! troche sie przestraszyłam- że włosy tracę, hehe ;P w końcu po zastanowieniach- cieniowanie, długość do szyi. poszło z 30cm tego siana. efekt: ekstra :D wyglądąłam trochę jak dziewczynka, ale naprawdę fajnie :)
I tu już koniec wywodu na temat wizyty. teraz czas na opinie o efektach i kosmetykach.
-SZAMPON PRZECIWŁUPIEŻOWY-
pojemność 200ml, jak wspominałam- 62zł. kolor zielonkawy, miły, miętowy zapach. fajnie się pienił itp. ale- skład... sama chemia po prostu! ( w sumie niedawno zaczęłam się interesować chemią w kosmetykach, wcześniej jakoś używając go nei zwracałam na to uwagi)- sls, chlorek sodu.... fajnie mył :P
-SZAMPON PRZECIW PRZETŁUSZCZANIU
też 200ml., też chemiczny skład. kolor mętny biały, niezbyt przyjemny. też fajnie mył :P
-MASKA DO SKÓRY GŁOWY
taka... "napowietrzniona" trochę, kolor turkusowy, też przyjemny miętowy. pojemność- też ok 200ml. Jednak dokładnie oczyszczała, włosy przyskórze głowy były po niej takie śliskie jakby.
-MASKA MATRIX.
taka.... masłowata, wydajna. biała. lubię ją. włosy jak się ją zmywa są takie mmmmm cuudownie śliskie! :) i fajnei je nadal pielęgnuje. skład też troche chemiczny, ale nie jakis koszmar.
-TONIK
intensywnie mentolowy, daje baaaardzo przyjemne uczucie chłodu, cudownie mrozi skórę głowy! :D to chyba był mój ulubiony kosmetyk, za to mrożenie właśnie :D
ogólnie o kosmetykach: cudu nie zdziałały aż takiego. faktycznie, teraz włosy mam miękkie (ale nigdy to jedwab nie będzie- przy kręconych się po prostu nie da ;/), wgl ne zniszczone, a porównaniu do tamtych- meeega ładne. sianowate robią się po 3 dniu (a nie wieczne siano), nie mają rozdwojonych końcówek, w ogóle nie są suche. myśle, że to głównie zasługa tego, że ścięłam włosy, chociaż maska też dużo pomogła (i pomaga :)) i chroni je. cd łupieżu- pozbyłam się go, ale, oczywiście, nie na zawsze- niedawno zauważyłam jakby znów wracał :((. cd przetłuszczania- nie ruszyło praktycznie- przetłuszczały się jak wcześniej, a na tym głownie mi zależało, zeby tego sie pozbyć. Maska do głowy- jak jej teraz nie mam to myślę,że jednak fajan była :) może też dlatego, że nie używałam wcześniej tego typu kosmetyku?
Szampony pokończyły mi się w styczniu ,maska do skóry głowy wcześniej- gdzieś w grudniu, tonik po 3 miesiacach. Maske Matrixa mam nadal- wg moich prognóz starczy mi na ok 1,5 roku, bo po 0,5 roku zużyłam dopiero 1/3 opakowania. :)
takze tu tyle o wizycie u trychologa. :) czy warto było? heh, uparłam się wtedy i kropka. szkoda troche pięciu stów, ale cóż zrobić. jakbym się nie przekonała to nie wiedziałabym :) w sumie mam teraz niezniszczone, (chwilowo) bez łupieżu włosy :D
(mam nadzieje ze dodam niedługo jakieś zdjęcia)
ciao ;*