czwartek, 25 kwietnia 2013

dieta, ćwiczenia, encanto cd, serum Lemon z Biochemii Urody

Witajcie, wybaczcie długą przerwę, obiecuję że przez weekend majowy nadrobię :)
cd mojej diety- ostatnio troche leży w gruzach ze względu na ciepłą pogodę ->lody...

ćwicze dalej z Ewą Chodakowską, głównie killera (lubię to, że ma tylko 3 rundy, bo turbo ma aż 9, a to mnie trochezniechęca. sklapel też fajny- nie spoci się przy nim, ale czuć mięśnie następnego dnia, więc nie rozumiem ludzi, którzy mówią że skalpel jest łatwy- jeśli robi się go odpowiednio czyli tak, żeby czuć ćwiczenie, to myślę że też jest świetny. killer i turbo to typowe interwały, spoci się przy nich człowiek ,zmęczy, ale po kilku godzinach nie czuje sie ćwiczyło.
Cd Mel B- próbowałam brzuch i nogi- słabiutkie jka dla mnie, nie ma po co robić. zaraz zrobie sobie jej ramiona i pośladki, i skalpela może ;)
cieszę się, bo 29.04 wychodzi z SHAPE'm  kolejna płyta Ewy :D jak zdobędę- opisze wrażenia ;)

Cd encanto- efekt dalej jest, już nei są to proste strąki, lekko się na końcach zafalowuja, i cóż, trzeba się przy nich troche namęczyć- tapirowanie , układanie, nie to co kręcone, na dodatek musze myć codziennie, bo sie przetłuszczają...ale i tak jestem zadowolona. :)

No, a teraz czas na kolejnyz moich wymysłów, czyli serum Lemon z biochemii urody :)
Jak na razie nei będzie mojej oceny o nim, bo mam go dopiero 3 dni, ale opiszę jak wygląda itd.
Otórz, tradycyjnie wynalazła go moja koleżanka z klasy. zamówilyśmy sobie obie te serum wraz z żelem hialuronowym (w tym połączeniu serum nie zapycha i lepiej się wchłania)- ona z 1%-owym (zawiera wielkocząsteczkowy kwas), ja z 2%-owym kwasem hialuronowym  (ma wielko- i małocząsteczkowy kwas. ten małocząsteczkowy ma większe powinowastwo do naskórka, więc lepiej i głębiej się wchłania,a wraz z nim składniki odżywcze).


paczka z całą zawartościa:

istne labolatorium:
 gęsty, bezbarwny zel hialuronowy 1%
 żel hialuronowy 2%:  żel 1%-owy w słoiczku zmieszać z proszkiem 1%-owym kwasu małocząsteczkowego






 oto 1%-owy zel hialuronowy...


o


olejek bazowy do olejku lemon

buteleczka ze skraplaczem

 kwas salicylowy
 olejek z pietruszki (choc właściwości oleju to wgl nie ma...)
 olejek o jakiejś dziwnej nazwie :P


połączyłam te wszystkie olejki i ....czekam na efekty ;)


piątek, 12 kwietnia 2013

encanto+ body wrapping

Tak jak już wcześniej wspominałam, wczoraj miałam wykonywane Keratynowe prostowanie włosów kosmetykami encanto brazil. najpierw opisze jednak body wrapping, który wykonywałam sobie jakieś 2h temu :)

BODY WRAPPING

Body wrapping (lub body wrap) polega na dwóch czynnościach. Pierwsza to wmasowanie w skórę modelującego, ujędrniającego lub antycellulitowego środka. Wybór jest olbrzymi (i to z naszej stronny główny koszt przedsięwzięcia), bo zakupić do zabiegu możemy któryś z kremów, żelów i olejków, zawierających rozmaite substancje czynne: minerały, morska sól, witaminy, algi, olejki eteryczne itd.
Druga część kuracji, to owinięcie ciała folią spożywczą. Owija się albo całe ciało, od szyi po palce stóp, albo pojedyncze jego partie. Zabiegowi poddawać można każdą część ciała, nawet wybiórczo (można potraktować jedynie talię, jeśli tylko obwód w pasie nam się nie podoba). Silny ucisk wywołany owinięciem pobudza krążenie, a ciepło otwiera pory. Dzięki temu substancje aktywne z kremu czy żelu głęboko wnikają i lepiej działają niż takie zwykłe posmarowanie skóry. Celem zabiegu jest pobudzenie krążenia krwi i limfy, a przez to - wyszczuplenie, wygładzenie, zredukowanie cellulitu, poprawa stanu skóry.

No, to właśnie teoretyczna częsć. niestety, mało jest informacji o tym sposobie w "polskim" internecie, a jeśli jż sie pojawaiją, to same pozytywy. znaczące efekty widać nawet po 2 miesiącach stosowania 2 razy w tygodniu! Więc i ja dzisiaj postanowiłam spróbować :)

Nie wykonywałam na początku żadnego peelingu bo bałam się, żeby nei zaczęła mnie piec skóra. od razu więc nałożyłam na całe nogi papkę (na razie nie zaopatrywałam się w żaden kosmetyk do body wrappingu. najbardziej polecane i chyba najlepsze są te z BingoSpa, zapewne kupię sobie koncentrat algowo- kofeinowy, czy jakoś tak on się nazywa:P), która składała sie ze składników polecanych do własnych mieszanek do domowego zabiegu, czyli: kawy, cynamonu i antycellulitowego balsamu . na 1 nogę zużyłam tak z 2 łyżeczki fusów z kawy, wcześniej zaparzonej( 2 łyżeczki kawy w małej ilości wody), ok. łyżeczki cynamonu i trochę balsamu antycellulitowego. nakładając papkę, oczywiście ubrudziłam moją zieloną wykładzinę... następnie każdą z nóg zawinęłam sama, bo nie mialam nikogo do pomocy. lewą nogę ofoliowałam mocniej niż prawą, i obie zbyt słabo wokół kolan. ofoliowana wskoczyłam pod kołdrę i leżalam chyba z 1,5h. potem zdjęłam folię w łazience, zmyłam zaschniętą kawe wykonując jednocześnie peeling.  zobaczymy jakie będa efekty ;)


KERATYNOWE PROSTOWANIE

Wpadłam na nie oczywiście grzebiąc w wątkach o włosach. zachęcona poczytałam o tym, głównie blogi, i zdecydowałam sie na keratynowe prostowanie :) różni się ono tym od chemicznego, ze nie jest ono na zawsze (tylko na ok. 3-6 miesięcy, w zależności jak dbamy o włosy i w jakim są stanie), a włosy po zabiegu są w lepszym stanie niż przed! prostowanie można wykonać w salonie( koszt 300 wzwyż....) lub w domu, duużo tańszym kosztem. są różne firmy oferujące kosmetyki do keratynowego prostowania, jak np. Glogal Keratin, czy właśnie Encanto Brazil. Zdecydowałam się na encanto, ponieważ jest ono popularniejsze, łatwiej dostępne, i nie ma jakiś restrykcyjnych zakazów jak np. niezakładanie włosów za ucho, niewiązanie, spinanie, czy niemycie włosów przez 3 dni...
oryginalny zestaw encanto to 3 kosmetyki po 230 ml bodajrze: szampon, keratyna i  odżywka. można oczywiście na allegro zamówić odlewki po 50ml, koszt to ok. 65zł.
Wcześniej musialam zadbać o suszarkę z zimnym nawiewem i prostownicę nagrzewającą się do 230stopni. nie miałam zadnych z tych rzeczy, więc pożyczyłam od koleżanek. wcześniej przygotowałam wszystko:  miskę z wodą,. kilka ręczników, coś do zatkania szparek w drzwiach (na wypadek smrodu- czyli rozchodzących się oparów formaldehydu, który niestety jest w encanto....), pędzelki, miseczki, rękawiczki, 2 suszarki (żeby nie przegrzać żadnej), prostownica, maseczka na twarz, spinki, no i kosmetyki. zaczęłyśmy o 9.00 (zabieg wykonywała mama :)). najpierw 3 lub 4 razy umyłam włosy tym szamponem, by dobrze je domyć. odcisnęłam dobrze. potem było nakładanie keratyny. zarzuciłam sobie ręcznik na tył pleców. mama zurzyła całakeratynę, a włosy wcale nie były jakieś nią ociekające... poczekałyśmy 10 min, mama nałożyła pozostałą keratynę na końcówki, poczekałyśmy 5 minut i... suszenie. do sucha, przez godzinę. niektórzy pisza, że zapach formaldechydu tak drażni, że muszą mieć wilgotny ręcznik na twarzy. szczerze poweidziawszy, to mnie bardziej drażniło przy nakładaniu keratyny...po całkowitym wysuszeniu (1h!)przyszedł czas na prostowanie. pasmo po paśmie, 6-7 razy...tu też nic nie drażniło. na prostownicy został brązowy proszek, zresztą gdy podczas suszenia próbowałam rozczesywać nieco włosy( były posklejane w grubsze pasemka, które wewnątrz były jeszcze mokre), to też laciało dużo tego białego proszku. potem mama nałożyła odżywkę, która była dużo gęstsza od wodnistej kearyny. też zużyła całą, ale włosy nią ociekały. poczekałyśmy 15 min i poszłam zmyć "50% odżywki". wydawało mi się to oczywiste i łatwe, ale... niestety. gdy polałam włosy tak holistycznie, to zmyłam moze te 50%, ale tylko z zewnętrznych włosów, podczas na tych spodnich wartwach prawdopodobnie było 100%. skończyło się tak, że polałam te włosy wodą, chwileczkę dosłownie, a potem odcisnęłam w ręczniku, a którym pozostało sporo odżywki. i potem znów suszenie, znów do sucha, tym razem trwało dużo  krócej. i znów prostowanie.

 cały zabieg trwał od 9.00 do 14.30, mam 30-centymetrowe włosy.
Efekty? hmm :) włosów "zrobiło się" znacznie mniej, dopiero zobaczylam jak ich jest mało, jak są cienkie. są gładziutkie, proste jak druty, i, niestety, troche przylizane i sklapnięte. i jakie lśniące! zupełnie nie jak po prostowaniu! jak z reklamy! (za wyjątkiem końcówek- które idą do obcięcia, bo sa troche powyginane, i odstają.  jka na razie jestem zadowolona :D mam nadzieję że efekt się utrzyma (niektórym zabieg już po 1. umyciu się wypłukuje, bo albo został źle przeprowadzony, albo używał feralnych kosmetyków... mam nadzieje, że te kosmetyki były oryginalne, w sumie zamawiane od użytkownika z allegro, o którym dziewczyny z wizażu pisały, że sprzedaje oryginały- czyli od laobera).

jak na razie jestem zadowolona z efektu :) zobaczymy jak włosy będą sie zachowywały po pierwszych myciach :)

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

różności

Wybaczcie za długą nieobecność, ale mialam troche intensywne dni, jak to nastolatka :) notke pisze do was ze szkoły. chcialabym pokazac wam dzis co sobie ostatnio kupilam, co wczoraj zjadlam na podwieczodek i moje lakiery do paznokci:)
otórz, od wczoraj juz tak na powaznie zaczelam diete. bede cwiczyla z Chodakowska 4razy/tydzien+1raz/tydzien joga. dieta-1500kcal, 5 posilkow dziennie w wyznaczonych godzinachh, z moim wlasnym wyliczonym jadlospisem uwzgledniajacym, co lubi moja krew :) otorz jest prawdopodobienstwo 3:1 ze mam grupe krwi A, z czego jestem mega szczesliwa , bo oznacza to ze moja krew 'lubi' roslinki :D niepociwszona jestem, ze moge tyc po nabiale, niekoniecznie sluza mi tez pomidory, kapusta, ale za to moge chudnac po brokulach, oliwie z oliwek, pesfkach dyni, pieczywie razowym, lososiu czy makreli :D niestety, ale aby uzupełnić bialko, musze jesc nabial. ogolnie moj jadlospis nie opiera sie tylko na kalloriach, ale tez na ilosci weglowodanow,tluszczy i blonnnika. . siadłam pare godzin nad tym zeby ulozyc jadlospis na 6 dni, i to nieuwzgledniajacy obiadow mamy ani miesa... dodam wiec zdjęcie mojego podwieczorku :)

czyli sałatka: 3 liście pekińskiej, pomidor, łyżka oliwy, 5 oliwek, 2 kromki wafdli ryżowych, jajko. razem ok. 239 kcal, 12,5 g białka, 32,7g węglowodanów, 16,1g tłuszczy i 6,1g błonnika. tzn. w tym wyliczneiu nie uwzględniłam oliwek :)



Pokażę też jakie suplementy biorę:
W maju ubiegłego roku zrobiłam sobie analizę żywej kropli krwi (a o tym też kiedyś bedzie notka :)) i wyszło, że mam duże niedobory cynku i magnezu. pewnie mam je nadal, więc zaopatrzyłam się w magnez (ok. 10zł), cynk (ok. 15zł). do tego mam badziewne włosy, rozdwajające paznokcie, a kolażanka mi poleciła, więc kupiłam silicę. niedługo potem, może już tydzień po, paznokcie przestały się łamać, i w końcu wyhodowałam troche dłuższe! :D

A tu macie lakiery, których chciałabym sie jakoś pozbyć, bo wole żywe kolory ;P
no dobra, moze oprócz tego disco ;P

W niedzielę byłam na zakupach- i pokupiłam sobie trochę w Rosmannie.


-serum Eveline $d- antycellulitowe- jest promocja, z 20zł na 16, a że ma dobre opinie na wizażu, i chciałam do diety i ćwiczeń dołożyć jakiś krem i jeszcze body wrapping, więc kupiłam :)

- szampon Babydream- akurat promo, z 5 na 3,50zł. przyda się- będę nim myła włosy po Encanto (które robie jutro, korzystając, że bedzie ładna pogoda- oczywiście potem recenzja :))

-biomaseczka do skóry głowy dermaglin-z glinką zieloną kambryjską, olejkiem jojoba, proteinmi jedwabiu. od razu opisze:
16zł za 70g. niezbyt wydajna. używałam jej dopiero raz. ma kolor szary, jest w tubce, szybko zasycha. wciera sie ją w skóre głowy, trzyma 20-30mini  zmywa. włosy po nałożeniu jej (na skutek zasychania) staja sie sztywne. potem zmywa się ją dokładnie (ja zrobiłam tak, że umyłam włosy born to bio, ale 2 razy, czyli tak niedokładnie, czułam że są niedomyte. nałożyłam tą glinkę, zmyłam, a potem już włosów nie myłam szamponem, tylko nałożyłam maske matrix i zmyłam ją. i tu chyba błąd, że nie umyłam ich szamponem po zmyciu glinki- od razu po odciśnięciu w ręczniku i podczas przeczesywania wydawały się grube, ciężkie, sztywne. obudziłam się z własami  jakby utrwalonymi pianką, bardzo ładnie pokręconymi jak na moje włosy, sztywnymi, z uczuciem, jakbym czegoś nie zmyła, troche tłustymi. także w 10% rzetelnej opiniii nie wydam ;)

-pojemnik na płyny- przyda się do moich mikstur, które lubie robić np. do ciała czy twarzy.

-pilniczek-polerka, z 4 różnymi powierzchniami wygładzającymi, bo mam bardzo nierówną płytkę paznokciową

-maseczka z barwy

-maseczka z ziaji

I tu mój błąd. niestety, przy Rossmanie gubiło się wi-fi, więc nie mogłam znaleść opinii o maseczkach nad jakimi się zastanawiałam (dermaglin, perfecta, tołpa, nivea, barwa, ziaja, soraya- wszystkie oczyszczające do cery tłustej, trądzikowej). wybrałam więc te, a po sprawdzeniu na wizażu okazało się, że z tych wymienionych sa najgorsze ;/ najlepsze są z dermaglinu, soray'i i tołpy...


A, będąc w Empiku, złapałam za książkę Ewy Chodakowskiej, cyknęłam pare fotek, i znalazlma jedną z nich ;)


I znów porcja motywatorów :)




do jutro (zapewne) :)